O tym, że na wschód od naszej granicy konsumpcja tego gatunku jest na porządku dziennym, słyszał prawie każdy.
Jednak po lekturze poniższego artykułu zaciekawiło mnie, czy ktoś z Was miał fizyczny kulinarny kontakt z tym grzybem?
W szczególności ten urywek o łagodnej pieprzności i wódeczce;-)
... gdzie długo się go gotuje, odlewa wodę, a następnie kisi w beczułkach i spożywa jako znakomitą przekąskę do wódeczki, bo ostro-gorzki smak tak potraktowanego grzyba przemienia się w łagodną pieprzność."...
"Włoch zje muchomora, Anglik nie tknie prawdziwka. Jak grzyb narody podzielił" – Ludwik Dorn (20 grudzień 2017)
"...
Ale my, Polacy, pozostajemy także w tyle za naszymi wschodnimi sąsiadami. Każdy grzybiarz, który "dybał na rydza" (czyli mleczaja smacznego), wie, jakim przekleństwem jest bardzo do niego podobny mleczaj wełnianka – widzimy tego chwasta, uderzenie adrenaliny, schylamy się, a tu – zonk! Mleczaj wełnianka jest trujący, ma przy tym odstręczająco ostry smak, w Polsce nie jest dopuszczony do obrotu. Ale inaczej traktują go na bardziej wschodnim Wschodzie, gdzie długo się go gotuje, odlewa wodę, a następnie kisi w beczułkach i spożywa jako znakomitą przekąskę do wódeczki, bo ostro-gorzki smak tak potraktowanego grzyba przemienia się w łagodną pieprzność. Według zestawienia opracowanego przez FAO mleczaj wełnianka jest uznawany za grzyba jadalnego i dopuszczony do obrotu w Rosji, na Ukrainie, Białorusi i w Bułgarii...."