Zidentyfikowałem (po długotrwałym szukaniu, he he) jako Lepista personata i teraz prosze mądrzejszych ode mnie o potwierdzenie.
A co można z nią zrobić? Jak zjeść?: D
To ona. Oczywiście, że ją zjeść. To dobry grzyb.
Nie jadłam, ale to bardzo bliska "krewna" gąsówki nagiej - więc pewnie najlepsza w marynacie lub usmażona - Jola???
Chyba istotnie Lepista personata, tylko taka małowata? Kiepskie warunki tam miała w Twoim ogrodzie. Czy wszystkie egzemplarze takie niepozorne?
Są też większe egzemplarze.
W tym miejscu przez "n" lat była wysypywana kora, jako zakwaszający podkład pod rododendrony.
Te grzbki rosną JEDYNIE w tym miejscu, gdzie występują konwalie (przypadek?).
Najpierw ciężko było mi odszukać, co to za grzybek - teraz ciężko mi podciągnąć go pod coś innego niż Lepista personata.
No mam nadzieję, że to w. w. grzybek, bo jeśli wyrośnie ich więcej, to wpakuję je do słoiczka :)
Sprawdzałem jeszcze w swoich książkach, czy może to być jakaś inna Lepista - ale nie ma innych pasujących do tego.
Zobacz może jeszcze dla świetego spokoju barwę wysypu zarodników. U Lepisty będzie taka brudno różowa, dość jasna.
A może to Clitopilus prunulus?!? Też jadalna a i do ogródka jakby lepiej pasuje.
Nie:-) To gąsówka dwubarwna (L. personata= L. savea). Nic innego:-))
Co Clitopilus prunulus dokładnie nic nie pasuje - poza tym, że są blaszki, kapelusz i trzon.
Gąsówka dwubarwna, jak najbardziej. Nie jest perfumiasta, jak naga, więc można ją jeść w sposób dowolny.
Pimpuś, kochanie! Hektarów Ci braknie na to rozsiewanie? :)
A bo to jest Julu tak:
- z boku domu jest pas rododendronów, pod którymi wyrosły mi właśnie te gąsówki. Poza kikoma owocnikami, które zerwałem do zielnika resztę pozostawię - niech się rozsiewają.
- przed domem rosną czubówki białe ([bf#1037] i właśnie pojawił się kolejny owocnik.
- za domem na trawie pomiędzy drzewami owocowymi porozsiewałem czernidłaki kołpakowate. Niedługo pocztą przyjdą kolejne - świerzy import od Bodgana :)
To na razie tyle, ale poważnie zastanawiam się na zainfekowaniem jabłonki żółciakiem siarkowym :) Serio!
Jeśli chodzi o plany, to mam w planach zerwać jutro boczniaki ostrygowate, pociąć na kawałeczki i może też rozmnożyć? Wziąć pniaki, przerąbać na pół, nasypać tam kawałków boczniaka i zamknąć dwie połówki? I takie kilka pniaków np. umieścić w stodole u teścia? Chm? Uda się? Jakie pniaki powinienem zastosować?
A co do teściów, to tam są bardziej dalekosiężna plany. Dali mi oni 1ha na założenie lasku. Będą to na pewno głównie brzozy, bo koźlarze tam rosną jak oszalałe pod każdym drzewem. Po bokach brzóz chciałbym modrzewie - one bardzo lubią rosnąć obok brzózek a skoro będą na brzegu koźlarzowego lasku, to może uda mi się, żeby łąka na 10-20m od krawędzi lasu była maślaczkowa? Nie powinno być problemu, co?
Może jeszcze gdzieś kilka rządków małych świerczków, żeby doczekać się rydzów świerkowych.
To są takie plany mojego lasku, a nad rzeką (która płynie obok mojego miejsca na lasek) wyrzuciłbym kilka przywiezionych furmanką z lasu zarażonych opieńka pni. Kieeeeedyś rosły nad tą rzeką opieńki, więc może ponownie się tam zadomowią?
Takimi planami mam od trzech lat zprzątniętą głowę, ale krok po kroku wszystko idzie ku dobremu. Wieeem, że to jest robota na min. 5 lat, ale mam czas. Pozdrawiam!!
Powodzenia... :):) :):)
Z tym eksportem mazi czernidłakowatej to wyszedł niezły numer.
W piątek zaniosłem zgrabną kopertę "bombelkową" na pocztę.
Znaczki nakleiłem, pani bierze kopertę, a tu pyk i... piękny kleksior na jej druczkach.
Popatrzyła na mnie wymownie i ostro:
- A co pan tu wysyła!!!
Ja stary dureń, zamiast powiedzieć, że jakieś pióro wieczne wysyłam i pewnie jakaś awaria, to zacząłem mętnie tłumaczyć, że zarodniki, że kolega chce sobie nietypowe grzybki w ogródku posiać (czy raczej polać) itd.
Im dalej brnąłem tym gorzej to wyglądało:-)
Pani zrobiła oczy "jak pięć złotych":-)))
Gdy podnosiłem kopertę to kapnęło na odchodne na kontuar, pani już nie chciała abym to wycierał (a "atramencik" z czernidłaków jest lepszy od najlepszego tuszu):-)))
Przez cały czas miałem wrażenie, że pani bierze mnie za współpracownika Bin Ladena:-)))
Czernidłakowa mazistość była zapakowana w prę torebek strunowych i reklamówek, a na dokładkę oklejona taśmą, ale jak widać - co to dla niej:-)))
Jest już nowa "opakowka" dużo pewniejsza (choć nic nie jest do końca pewne), więc uważaj Pimpek aby nie "kapło" listonoszowi na uniform:-)))
Paczka wyjdzie w poniedziałek:-)
Co pan za wąglika mi tu wysyła???
Ciesz się, że nie zadzwoniła po antyterrorystów.
Ja sam czasem zastanawiam się, co sobie o mnie myśli ta pani ze sklepu papierniczego, gdzie kupuję woreczki strunowe.
Kiedyś kupiłem taką dużą paczkę (chyba z 50, może więcej) małych woreczków i trochę dziwnie to wyglądało. Mam tylko nadzieję, że nie wzięła mnie za dealera :), który zaopatruje się w opakowania na cukierki...
Bo jak jej przychodzi długowłosy koleś do sklepu i pyta o możliwie małe woreczki, to różne rzeczy jej mogą do głowy przyjść...
eee... jak przychodzi "poważna kobieta" do papierniczego i wyciąga na ladę pudełko po zapałkach, 2 pudełko po papierosach (krótsze i dłuższe), kilka różnych pudełek po herbatach i bierze się za przymierzanie woreczków strunowych do tych pudełek..... i potem kupuje setkami całymi....
W okolicy cała nasza ekipa (od owadów, gryzoni, ptaków, roślin i grzybów) jest uważana za nieszkodliwych pomyleńców:-))
Wspaniałe plany, Pimpek. Naprawdę. Życzę Ci sukcesów.:-)))
a ja wczoraj znalazłem niedaleko domu,
także gąsówke dwubarwną (lepista personata), tak mi sie wydaje?
prosze o potwierdzenie czy dobrze rozponałem swojego grzybka
ps. troche mi zgniotła po drodze... upss
Tak, to też ten grzyb. Jego cechą rozpoznawczą jest wyłącznie fioletowy trzon. Kapelusz i blaszki są szarobiałe.