Ogród Japoński we Wrocławskim Parku Szczytnickim powstał w roku 1913 jako jedna z ekspozycji Wystawy Sztuki Ogrodowej odbywającej się w ramach Wystawy Stulecia. Z tamtego okresu pozostał ogólny zarys ogrodu ze stawem, układem strumieni oraz ciekawą dendroflorą. Okres powojenny wzbogacił teren ogrodu w budowle oraz roślinność, lecz charakter ogrodu nie spełniał wymogów japońskiej sztuki ogrodowej.
Obecny kształt ogrodu zawdzięczamy pracy polskich i japońskich specjalistów, którymi na etapie projektowym kierował prof. Ikuya Nishikava. Japońscy specjaliści od budowy ogrodów wraz z firmami polskimi w ciągu dwóch lat stworzyli piękny zakątek o typowo japońskim charakterze. Uroczyste otwarcie odbyło się w maju 1997. Niestety latem tegoż roku powódź zalała ogród na trzy tygodnie. Ogród został ponownie udostępniony dla odwiedzających w 1998r.
Rozpoczynam relację z dnia spędzonego w cudownym Ogrodzie Japońskim od tych kilku informacji z jego historii, spisanych z biletu wstępu, bo teraz może się okazać, że będę już tylko wypowiadać same ''Och'' i ''Ach'' na temat tego ogrodu. Jak prześliczny on jest, spróbuję pokazać moimi zdjęciami, zapraszam do oglądania.
Do ogrodu prowadzi SUKIYA-MON - brama SUKIYA, główne wejście, przy którym z prawej strony stoi TOUROU MICHISHIRUBE, mała kamienna latarnia o podstawie kwadratowej. Brama wraz z oryginalnym japońskim ogrodzeniem symbolizuje wejście do ogrodu - raju. Tuż za nią, po lewej stronie znajduje się TSUKUBAI - kamienna misa. Jest to miejsce, gdzie przez symboliczne umycie rąk pozostawia się trudy i troski dnia doczesnego, aby wejść czystym, skromnym i wolnym od złych myśli do Ogrodu - raju.
Tyle informacja z folderu o ogrodzie, a teraz fragment mojej po ogrodzie wędrówki.
(Zdjęcia były wykonywane w silnym słońcu, a teraz musiałam je mocno skompresować, by weszły na forum, więc jakość nie jest taka, jakiej bym oczekiwała).
O Ogrodzie Japońskim mogę mówić samymi tylko słowami: cudowny, wspaniały, prześliczny, przepiękny, nastrojowy, szumiąca woda, zapachy jaśminowca, kwitnące rododendrony, śliczne kamienne ozdoby, cudne mostki i kamienne kładki, kaskady wodne, śliczne kaczuszki, ważki, irysy, wiewiórka ''rozpłaszczona'' na kamieniu - pijąca wodę ze strumyka, kwitnące grzybienie (już!!!), nawet piórko na wodzie dostrajało się do klimatu tego ogrodu, a jakiś miły żartowniś sprawił, że paproć w ogrodzie Japońskim zakwitła - umieścił opadły kwiat rododendrona w sam środek paproci, więc ta ''udawała'', że kwitnie... ogród tak piękny, że trudno skończyć opowieść...
Piękne te zdjęcia. Bardzo podoba mi się wiewiórka pijąca wodę:-)
Miałam szczęście, że udało mi się ją sfocić, jej popitek nie trwał długo, chwilkę potem tylko machnęła puszystym ogonkiem i już jej nie było.
Inni nie zdążyli...
Pożegnanie, to myślę, najpóźniej do jesieni, ponieważ na pewno warto będzie odwiedzić znów ogród w porze jesiennego przebarwiania liści.
Tym bardziej, że w ogrodzie znajdują się znajdują się azjatyckie klony przebarwiające się jesienią, głównie na czerwono tj. klon palmowy - Acer palmatum, klon japoński - Acer japonicum, klon okrągłolistny - Acer circinatum itd.
Oj, będzie co podziwiać jesienią. A nie miałem przyjemności zawitać w tym ogrodzie o tej porze.
Świetna prezentacja ogrodu. Warto zadać sobie trochę trudu, by ukazać piękno jedynej chyba takiej japońskiej perełki w Polsce.
Wiewióreczka jest the best. Super ujęcie!!! (moja opinia, bez czytania wcześniejszych postów)
Widok na kwitnącą glicynię od kamiennej plaży - SUCHAMA, tuż przy pawilonie herbacianym - AZUMAYA.
U mnie niestety nie zakwitła w tym roku. Kwiatostany zostały zniszczone przez majowe przymrozki do - 4 C.
A tak ładnie się zapowiadały pąki Twojej glicynii, wielka szkoda.
Takie bukiety kwitnącej glicynii, jakie prezentujesz na swoich zdjęciach - cudowne zjawisko!!!
I w ogóle wielkie dzięki, Marcinie, bo Twojej zachęcie zawdzięczam, że OJ jeszcze tej wiosny odwiedziłam!
Zauważyłam w OJ przynajmniej jedną hortensję - to przyczynek do wspaniałych bukietów kwiatów na letnią porę.
W okolicach Kudowy Zdroju jest ogród japoński, prywatny, mniejszy, ale od ponad 20 lat dopieszczany z wielkim zamiłowaniem przez swoich właścicieli - bardzo ciekawe, jak tam jest dziś, bo ja oglądałam go 2 lata temu w maju.
ŁADNEEEEEEEEEEEE!!!
_________________________________
Do "Marcin Fałdziński":
Czy już mieliśmy 2098/04/10, a może ja coś przegapiłem?
P. S.
Dobrze byłoby ustawic datę w aparacie...
(wypowiedź edytowana przez rgb35 17. lipca. 2007)
OK. Już wyjaśniam.
Aparat specjalnie na tą wycieczkę pożyczyłem od sąsiada, gdyż swojego wtedy nie posiadałem. Nie byłem wtajemniczony w jego obsługę i chciałem po prostu sobie trochę popstrykać cyfrakiem.
Od dwóch lat posiadam własny i wszystko jest ustawione co do minuty, jak dotąd raz nie zgadzała się mi się godzina gdy fociłem tuż po przesileniu wiosennym - aparat nie przestawia godziny. Poza tym wszystko gra, a zdjęcia z O. J. pochodzą dokładnie z 15. 05. 2004 r. - notatka z notesu.
No strasznie jestem ciekaw jak będą wyglądać ogrody przyszłości:-)
Bo 2098 to strasznie odległa perspektywa czasowa!!!