Idąc tropem muchomorów...
trafiłem na prawdziwka...
potem były opieńki...
a po przerwie na kawę, znowu prawdziwki...
nauczony doświadczeniem...
namierzyłem maślaczka pieprzowego...
ale go nie wziąłem i poszedłem dalej, śladem muchomorów...
wyszedłem na drogę (żółty szlak), patrzę w dół...
patrzę w górę...
i z nosem przy ziemi poszedłem w dół...
na skarpie po prawej stronie zobaczyłem dwa piękne prawdziwki...
nie. są trzy...
jednak cztery...
oto czwarty (partyzant)...
po prawej minąłem kawałek mojego lasu "w pigułce"...
i znowu idąc tropem muchomorów...
trafiłem do prawdziwka...
dołożyłem ponad 1 kilometr drogi, żeby zrobić kilka fotek jeziora Rożnowskiego...
ale się opłaciło, bo żona zje "kotleta"...
wracając do samochodu, znalazłem jeszcze dwie ukryte "huby";-)
Cześć, witam na forum:-)
Witaj Roto. Znalazłem wreszcie miejsce na wyżycie się "fotograficznie";-)
Pozdrawiam.
Oj, jak się cieszę, Paweł:-)
Wyżywanie się fotograficzne i nie tylko, bardzo mile widziane:-)
(bacia)
Witaj Bacia, namówiłaś mnie:-)
Tym łuszczakiem?:-) Tym bardziej się cieszę:-)