Kolejny fotoreportaż dokumentuje trzy wycieczki odbyte pod patronatem Muzeum w Chrzanowie. W sobotę 26 czerwca udaliśmy się do Młoszowy na górę Kowalikową. Hasło przewodnie brzmiało "Kowalikowej pamięci żałobny rapsod". Prognozowaliśmy, że góra, która z błota powstała w końcu w błoto się obróci. Na szczęście stoi do dziś.
Teraz wędrujemy ścieżką w kierunku przełęczy pomiędzy Kowalikową z lewej a Bartoską z prawej strony.
Bez większego trudu znajdujemy zapadlisko. To skutek likwidacji kopalni Siersza.
Blisko przełęczy znajduje się takie malownicze jeziorko. To jedno z dawniejszych zalanych zapadlisk.
Teraz znajdujemy się na północnym stoku przełęczy pomiędzy wzgórzami, czyli jeszcze na górze Kowalikowej.
Teraz mamy Górę Bartoskę. Tutaj ozdobą jest nerecznica samcza - Dryopteris filix-mas.
Jest też łan zachyłki oszczepowatej - Phegopteris connectilis.
12 sierpnia zajechaliśmy do Psar, skąd przez rezerwat Ostra Góra zeszliśmy do Młoszowy. To była wycieczka z cyklu w czwartki po czwartej.
Zaczynamy od grzybów oglądanych w Bialnym Dole. To jakaś czubajka - Lepiota. Jest tylko to zdjęcie, suszka brak.
W tej okolicy płynie potok Karniowicki. Oto widok przelewu na źródle Buk zasilającym miejscowy wodociąg.
W rezerwacie Ostra Góra udokumentowałem bardzo okazałego buka pospolitego - Fagus sylvatica.
A na skraju lasu, na południowy zachód od rezerwatu w ramach akcji niewidzialna ręka zdeponowano osady najwyższego piętra antropocenu.
W sobotę 2 października zrobiliśmy sobie coś w rodzaju zakończenia sezonu. Wycieczka skończyła się piknikiem w Psarach w miejscu zwanym U Stacha. Nie wykonałem wielu zdjęć. Na początku proponuję fragment Lasu Stoczyska przy granicy Bolęcina i Młoszowy nieco na północ od pagórka uważanego za Gródek Stożkowy.
Teraz zmierzamy w okolicę leja krasowego, gdzie znajdują się szczątki konkrecji kwarcytowej zwanej Wielbłąd. Bardzo bordowe plamy to dereń świdwa - Cornus sanguinea.
Kolejnym punktem programu była Podbuczyna. Tym razem uwieczniłem taki sobie rów, który w istocie jest uskokiem tektonicznym, który dopiero co ożył.
Potem woda wypływająca wartkim strumieniem spod pewnej wierzby iwy - Salix caprea.
I na tym musiałem skończyć, ponieważ karta pamięci poczuła się bardzo zapełniona.