Chyba trzeba będzie "zeskrobać" ociupinkę tej białej masy i wsadzić pod mikroskop... może to jakaś "obca forma życia":-)
No trudno będę musiał kilka szkiełek umyć, zanim dokupie nową partię... niestety, ale wszystkie już wykorzystałem:- (
- jak ja ich nie lubię myć:- ((
Ale to dziwne:-)
Okaz był twardy (zdrewniały?) czy raczej galareta (maziowaty?)?
Oj tam, od razu nie lubię: D ale jak to wszystkie wykorzystałeś?!: D szkiełka się myje, to normalne Mirku, dasz radę, no chyba, że masz ich cały wielki karton;)
Alu, do takich celów trzeba urodzić się kobietą:-)
Delikatne rączki sprzyjają temu, ja większość szkiełek podczas mycia (wycierania) łamię w drobny pył:- (
Pewnie wiesz w jakim celu Pan Bóg wyposażył kobietę w krótsze stópki:-)))
Właśnie się dowiedziałam (musiałam wygooglować), ale coś w tym jest, a Ty faktycznie masz kłopot (biedne szkiełka, biedny Mirek): D
Pewnie że coś w tym jest, spróbuj stojąc pół metra od zlewozmywaka pozmywać naczynia:-)))
A problem mam bo nie jestem systematyczny. Żeby nie myć szkiełek za każdym razem po mikroskopowaniu, mam pojemnik z wodą i detergentem do którego wrzucam szkiełka i później wystarczy tylko spłukać. Ostatnio jednak tak często używam mikroskopu że mi woda z pojemnika odparowała i szkiełka stały sie nie do umycia (osad).
Ale takie problemy to ja lubię, pod warunkiem, że nie mam poważniejszych:-)
A tak spytam (jeśli można się wtrącić:-)) ile kosztuje taki najprostszy (ale by dało się na nim w miarę normalnie pracować) mikroskop, by rozpoznać jakiegokolwiek grzybka?
Pooglądaj sobie oferty.
Ciekawy ale cena też ciekawa (taa:-)). No nic będzie się trzeba zastanowić. Dzięki:-)
Co do szkiełek - podstawkowe tylko wycieram, nakrywkowe wywalam (rocznie zużywam około 10 000: D). Ktoś (Tomek Ś?) mówił o skutecznym myciu nakrywkowych w zmywarce - szkiełka do pończochy czy innego materiałowego woreczka i do zmywarki. Część się tłucze, ale reszta nadaje się do użytku.