Cześć, dzięki za odpowiedź. Zdjęcia to baaaardzo takie sobie, ale takich maluchów nie umiem focić:- (
Nie padało u mnie nic, ale, ponieważ mówiłeś, żeby trzymać ją w warunkach naturalnych, nie podlewałam jej. Teraz włożyłam do odstałej wody, moczy się i "rośnie" z minuty na minutę, więc raczej żyje:-) Inną kwestią jest, czy jest dojrzała, ale ja tego stwierdzić nie potrafię.
Zrobię tak. Potrzymam ją dziś jeszcze trochę w wodzie, może uda się potem zdjęcie zrobić. Następnie dam jej wyschnąć i powtórzę zabiegi w odstępach 2-3 dniowych. Czy będzie dobrze?
No i mam pytanie do wszystkich, którzy się znają, żeby mi o tym grzybku coś powiedzieli. Nie ma go w Rejestrze Workowce. Przeczytałam w opracowaniu Grzyby Wielkoowocnikowe Kampinoskiego Parku Narodowego naszych znanych i lubianych mykologów,:-D w tym naszych obojga kustoszy,:-D że notowali tę Orbilia po raz pierwszy z Polski na terenie Kampinosu. Są jakieś inne notowania?
A ty swój kawałek liny zachowałeś, czy wywaliłeś?
Oczywiście, że mam, ale również miał naturalne warunki (tylko, że w cieniu).
Właściwie nie myślałem o nawodnieniu, chciałem już go schować do fungarium, ale w sumie co mi szkodzi raz jeszcze zerknąć, czy coś żyje? O tak, dla wiedzy, ponad dwa miesiące po zebraniu :)
No to super! Czekam na wieści:-) Mojego też będę obserwować.
Owocniki na moim kawałku liny są martwe w każdej części (excipulum, parafizy, worki, zarodniki). A jeszcze na początku lipca (miesiąc po zabraniu od Ciebie z ogrodu) żyły. Miesiąc bez opadów i z wysokimi temperaturami zrobił swoje.
Ciekawi mnie, czy za rok również u Ciebie się pojawią :)