Tej soboty odbyliśmy jedną z naszych muzealnych wycieczek zagranicznych, znaczy się powyżej 50 kilometrów od Chrzanowa. Wybór celu nie był przypadkowy. W stratygrafii triasu operujemy między innymi pojęciami warstw gogolińskich, górażdżańskich, karchowickich. Zatem, zależało nam, aby zobaczyć "kościół w którym zostały ochrzczone".
W drodze do celu poruszaliśmy się autostradą, którą w końcu porzuciliśmy. Pierwszy postój wpadł za Leśnicą. Tutaj zerkamy w kierunku wsi.
Następnie spoglądam na zachód, aby zobaczyć jaką zadymę w tym sielskim, rolniczym krajobrazie robią Zdzieszowice.
Potem zerkamy w kierunku Góry Świętej Anny. Tutaj trzeba zauważyć, że dość powszechnym obyczajem w tej okolicy jest obsadzanie poboczy dróg drzewami owocowymi, tutaj czereśniami. Tę drogę wiele razy przemierzałem pieszo idąc w jednym z wariantów ze Zdzieszowic na Górę Świętej Anny a następnie przykładowo do Strzelec Opolskich. Było to w końcu lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Wiele zebranych wówczas gatunków grzybów wciąż znajduje się w moich zbiorach.
Zanim do niego doszliśmy patrzyliśmy pod nogi. Zobaczymy tutaj płyty wapieni z fauną kopalną. Te wapienie pozyskano w Gogolinie.
W tym wypadku mężczyzna broni kobiety przed najeźdźcą (a może ostatnimi wyzwolicielami), chociaż to co żołdacy mają na głowach raczej przypomina pikelhauby a nie budionówki.
Pomnik wykonano z wielkich bloków karbońskiego granitu karkonoskiego pochodzącego ze Szklarskiej Poręby.
A teraz jeszcze dwa fragmenty dzieła Xawerego Dunikowskiego. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, nie wiem co autor miał na myśli stosując te symbole.
Pod nogami mamy przywiezione z Gogolina płyty wapieni. Tutaj mamy klasyczne struktury Rhizocoralium.
I kolejne spojrzenie na warstwy karchowickie oraz terebratulowe. Tutaj są one odsłonięte. Niestety ich oglądanie w terenie bez odpowiedniego zabezpieczenia grozi śmiercią lub kalectwem.