Wędrując w końcu zbliżyliśmy się do celu, którym był były kamieniołom Morskie Oko. Wydobywano tutaj dolomit diploporowy. Swoją nazwę zyskał wtedy, kiedy został zalany. Na początek mapa. Kamieniołom na mapie skrywa się pod zieloną plamą.
W tym momencie pozwolę sobie na dygresję geologiczną. Jest to formacja środkowego wapienia muszlowego. Wiek jest trudny do określenia. Według obowiązującej tabeli na rok 2014 można przyjąć, że seria zdarzeń, dzięki której podziwiamy tę formację rozpoczęła się nieco ponad 240 milionów lat temu. Kiedyś mogłem pisać, że było to nieco ponad 200 milionów lat i też było dobrze. Po prostu w miarę uściślania tabel stratygraficznych wszystkie epoki bardzo się postarzały. Wówczas, nie tylko tutaj w tej okolicy, było płytkie morze, niemalże plaża. Powstające w tych warunkach osady od razu były dolomitem. Ten niemalże natychmiast, oczywiście w geologicznej skali czasu, uległ diagenezie w znaną nam skałę. Podobno wszystko to trwało zaledwie 4 tysiące lat. Dlatego w kategoriach oliwy z oliwek jest to klasa Extra Virgin.
Patrzymy pod nogi. Teraz mamy kamień z oolitami.
Z tego miejsca zerkamy w górę. Tam znajdują się drzewa. Stamtąd też trafiają tutaj artefakty związane z najwyższym piętrem antropocenu.
Tam znaleźliśmy sposób na opuszczenie niecki wyrobiska. Zanim poszliśmy dalej podziwialiśmy piękną zimówkę, teraz płomiennicę - Flammulina velutipes.
A na zakończenie wędrówki, przy ulicy Różanej sfotografowałem jemiołę pospolitą - Viscum album.