W następny czwartek też czekaliśmy do czwartej po południu. Tym razem było nas dwóch. Ponownie udaliśmy się do Pogorzyc, ponieważ mieliśmy tam interes do zrobienia, czyli sprawdzić jak wyglądają Gaje. To system silnie rozgałęzionych wąwozów dających początek ciekowi. W dużym uproszczeniu na mapie przypomina to sterany życiem dłoniasty liść na szerokim ogonku. My spenetrowaliśmy tylko jego wschodni zakątek oznaczony serią niebieskich kółek. Do Chrzanowa wróciliśmy pieszo. Kolejne plany zdjęciowe to fioletowe kółka.
Do celu prowadzi dość szeroka droga. Jest to ulica Dembowskiego. Podążamy nią w kierunku południowym.
Na poboczu mijamy klon jawor - Acer pseudoplatanus.
W drodze do zasadniczego celu naszej wędrówki mijamy łan sadźca konopiastego - Eupatorium cannabinum. Odwiedziła go pszczoła miodna.
Po prawej stronie drogi było mokradło. Na nim królowała wierzbówka kosmata - Epilobium hirsutum.
Teraz wkraczamy do wąwozu, który znajduje się po wschodniej stronie ulicy Dembowskiego i dochodzi prawie po ulicę Grodzisko. Jego dołem płynie bardzo wartki strumień.
Jak widać istnieje duża dysproporcja w stopniu rozwoju runa pomiędzy stokiem o wystawie południowej a stokiem o wystawie północnej.
Spoglądam teraz na ten stok patrząc za siebie. W drzewostanie dominuje grab pospolity - Carpinus betulus.
Idziemy w górę. Widok wąwozu nie ulega zmianie. Z dna cieku pozyskałem kilka okazów geologicznych w tym skrzemionkowanych dolomitów.
Tutaj też odsłaniają się skały. Kilka ich fragmentów również trafiło do zbiorów Muzeum w Chrzanowie.
A na zakończenie pobytu w tym miejscu zrobiłem portret dzwonka pokrzywolistnego - Campanula trachelium.
Po obejrzeniu tej okolicy tą samą drogą powróciliśmy do centrum Pogorzyc a następnie, tak jak to zaznaczyłem na wstępie ruszyliśmy do Chrzanowa.