Tego roku pomagałem jednej z magistrantek w pracy poświęconej wykreowaniu, jako atrakcji turystycznej ziemi chrzanowskiej pozostałości brzegu morza mioceńskiego. Sporo pracowaliśmy na mapach, wylewając symbolicznie z tego akwenu wodę, czyli oznaczając co 10 metrów walne poziomice, starając się odgadnąć, jaki wówczas istniał krajobraz. Oczywiście trzeba brać poprawkę na to, że po jego definitywnym ustąpieniu sporo się tutaj działo. Wspomnijmy tylko wizytę lodowca sprzed miliona lat.
A teraz do rzeczy. Za najdalej na północ zatoczka morza mioceńskiego jest uważana dolina Wodnej położona nieco na północ od byłych zakładów górniczych Trzebionka. Jest to poziomica 320m n. p. m. Tego dnia po prostu obeszliśmy tę zatokę tak jak to zaznaczyłem niebieską kreską na mapie firmy Compass.
Powoli wkraczamy, na wyższy, trzebiński brzeg. Podziwiamy kwitnące śliwy - Prunus. Zasadniczo nie miałem czasu sprawdzić co to za gatunek, ale wysoce prawdopodobna jest śliwa tarnina - Prunus spinosa.
Sporo tutaj okazałych głogów - Crataegus.
Tym nie mniej od czasu do czasu trafiają się luki, pozwalające lepiej zobaczyć samo dno tej niewielkiej zatoczki.
Patrząc w kierunku północnym widzimy, że dolina wyraźnie się spłyca. Naszym celem jest widoczna na horyzoncie wierzba.
A to kolejny widok samej krawędzi, oraz dolnej partii głogu - Crataegus.
Po krótkim postoju ruszamy dalej. Przed nami czyżnie z kwitnącą wciąż śliwą tarniną - Prunus spinosa.
Z miejsca, w którym stoimy widać, że prawy, chrzanowski brzeg jest teraz bardziej łagodny. Czy zawsze tak było nie wiadomo.
Widać też pewne, niepokojące obrazki.
Ponownie zerkamy na południe w taki sposób, aby widzieć dominujący w krajobrazie osadnik, szczytowe osiągnięcie antropocenu na ziemi chrzanowskiej.
I wreszcie dotarliśmy do wierzby - Salix. Wybiorę się tutaj kiedyś latem, i wówczas ustalę precyzyjnie co to za gatunek.