Ależ kotłowanina! Ten pieniek to chyba wyjątkowo smakowity, sądząc z ilości gatunków zjadających go. Fioletowe w środku to pewnie żarłoczny, ale jeszcze młody ziarnoskórnik purpurowy (Chondrostereum purpureum), który zarósł próchnilca (Xylaria hypoxylon) i zamierza rozprawić się z (?) szaroporką i wrośniakiem.
Hm, a który to próchnilec, czy to te pionowe strzępki?
w tym samym lasku, niedaleko był jeszcze pieniek z takimi grzybkami. Też fioletowe, ale tworzące takie pofałdowane kształty. Czy to może być to samo co na poprzednim? Tym razem dzielił pieniek tylko z młodziutką maślanką wiązkową.
Tak, to to samo czyli ziarnoskórnik purpurowy, a "młodziutka maślanka" wygląda mi na młodziutką zimówkę (Flammulina velutipes).
A próchnilec jest tutaj:
Właśnie miałem wcześniej pisać, że te "maślanki" to raczej zimówki aksamitnotrzonowe. Dobre grzybki:-)
A ten wrośniak to W. różnobarwny (Trametes versicolor)?
Widzę, że nikt jeszcze dzisiaj nie pisał na forum, pewnie wszyscy przy takiej pogodzie w lesie. Gdy wczoraj szłam na dyżur to wiał wiatr i była nieprzyjemna mżawka, myślałam, że pogoda się zepsuje na dobre, a tu dziś rano słońce, tyle że zimno. Przynajmniej w Krakowie.
Dziękuję za odpowiedź, nie mam pojęcia, po czym poznajecie, że to zimówka, a nie maślanka.
W tym lesie na pieńkach rosły tylko maślanki. Tzn. tak domniemywam, bo wiele takich rodzinek podglądałam od spodu i miały wygląd maślanek - kolor blaszek, taka pajęczynka od dołu u małych, niektóre gromadnie wyrastały w miejscu, gdzie poprzednie ulegały rozkładowi.
Co najlepsze, nikt ich nie zbiera jako opieniek (to a propos dyskusji o zbieraniu maślanek).
A ja, dzięki wątkowi o oznaczaniu opieniek, umiałam samodzielnie oznaczyć trzy znalezione w lesie opieńki.
Przynajmniej mam taką nadzieję, że prawidłowo je oznaczyłam, bo nigdy ich nie zbieraliśmy.
Muszę się pochwalić, że po raz pierwszy na tych zdjęciach fioletowe grzyby wyszły mi jako fioletowe, a nie białe.
To przyjemnego grzybobrania, a ja się trochę zdrzemnę.
A rodzinkę ze zdjęcia też podglądnęłaś od spodu?
No właśnie, przyglądnij się dobrze obu zdjęciom. Na ostatnim rzeczywiście (najprawdopodobniej:-) młodziurtkie maślanki, jaki gatunek trudno zgadnąć, może m. drobna, może inna, np. wiązkowa.
A rodzinka z poprzedniego zdjęcia, tego z ziarnoskórnikiem: kapelusiki zbyt gładkie i zbyt pomarańczowe. Zimóweczki.
Pierwsze zimówki, październikowe czy listopadowe, często są takie drobne. Zobacz na przykład tutaj:
To były naprawdę maleństwa. Cała kępka miała jakieś 2, 5-3 cm.
W Parku Decjusza (w Krakowie) jest taki pieniek, obecnie właściwie próchno po pieńku, na którym dwa lata temu i rok temu obserwowałem parkę jak z Twojego zdjęcia - zimówka i ziarnoskórnik. W tym roku na spróchniałych wiórach pieńka ziarnoskórnika nie ma, ale zimówki owszem. Zdjęcie z 25. 10. 04:
Może dlatego upieram się, że ta rodzinka to zimóweczki.
Pooglądałam sobie zimówki w sieci i myślę, że masz rację.
Zimówek nigdy nie zbierałam, znam je tylko z atlasów.
Gdy przeglądam atlas, wydaje mi się, że wiele gatunków widziałam w naturze.
Gdy przychodzi do oznaczenia czegoś konkretnego okazuje się, że jest tyle gatunków podobnych, że się gubię.
Bardzo ważne jest jednak tzw. opatrzenie, którego nabywa się z czasem.
Zmyliły mnie te maślanki, których jest wszędzie pełno. A są takie śliczne, jak są małe.
Dopiero od niedawna zwracam uwagę na inne grzyby, nie tylko na gatunki jadalne.
Jednak rośliny są łatwiejsze do oznaczania.
Dobrze, że jest takie forum, gdzie można uzyskać pomoc w oznaczaniu grzybów i roślin.
A skoro mowa o pomocy to proszę jeszcze o wypowiedź w sprawie tych fantazyjnie wygiętych kapeluszy.
W środku tego drugiego obrazka (z rozwiniętymi zimówkami) jest dowód. Widać wyraźnie ciemny trzon.
Jeśli tak, to ja też mówię, że to zimówki.
Tutaj, albo to tuż obok. Takie zimówki znajduję. To na pewno to.
Zaciekawiły mnie te zimówki. Ponieważ ja nigdy nie zbierałam, a zamierzam, więc chciałam się upewnić.
Poszłam na chwilę do lasu i pstryknęłam trzony.
Tak oto wyglądają.
A jakieś 20 m dalej rodzinka nie tak bardzo powykręcana. Chyba to te same tylko we wcześniejszej fazie rozwoju.
Jeśli to zimówki, to nie spodziewałam się o tej porze takich przerośniętych. Kojarzę te grzyby z miesiącami zimowymi, Jola pisała, że znajdowała je nawet pod warstwą lodu. Wiem, że za dużo zdjęć wysłałam, jak na jeden wątek - już więcej nie będę.
Czy to nie jest czasem łuszczak zmienny?
Jolu było widać ciemny trzon bo było ciemno :) (pod kapeluszem).
To istotnie wygląda na przerośnięte i trochę zmęczone łuszczki zmienne
Super, podobno też dobre grzyby jadalne.
Oczywiście, że łuszczak zmienny. Brązowe blaszki już wykluczają zimówkę. Poza tym trzon. Nawet te kapelusze trójkolorowe, prawda? Tak właśnie wygląda oznaczanie z opisów, albo zdjęć.
Pewnie, że jadalne. I w dodatku smaczne. Muszą, w przeciwieństwie do hełmówki obrzeżonej, ładnie pachnieć.
Bardzo się cieszę, że trafiłam na łuszczaka zmiennego. Jako, że zmienny nie sądziłam, że kiedyś będę umiała go oznaczyć.
Zamierzam przenieść go w bardziej ekologiczne tereny i zasiedlić te pieńki, których jeszcze nie zasiedliła maślanka wiązkowa przełamując tym samym jej hegemonię w moich rodzinnych stronach.
W dodatku, gdy już się zadomowi na wybranym przeze mnie miejscu, nie będę się bała pomyłki z hełmówką obrzeżoną.
Ewa:-) Może od razu rób tym różnym grzybkom po kilka zdjęć - będzie nam łatwiej (i skuteczniej) wymyślać co to takiego:-)
Aniu, masz całkowitą rację, tylko nie zawsze wychodzą mi te zdjęcia.
Najchętniej robiłabym grzybkowi zdjęcie w całości, ale jakoś się tak dziwnie składa, że jak kapelusz wyjdzie mi jako tako zgodny z rzeczywistością,, to obowiązkowo trzon jest odblaskowo biały, jak uchwycę barwę i fakturę trzonu, to kapelusz jest z zupełnie innego grzyba.
A do tego większość zdjęć jest nieostra (dopiero niedawno dowiedziałam się, że do robienia zdjęć potrzebny jest statyw, o oświetleniu nie wspomnę) bo robiłam je trzymając aparat w wyciągniętych rękach przed sobą i skupiając się głównie na uzyskaniu zbliżonej barwy.
To, że cokolwiek można było na nich rozpoznać to zasługa aparatu, a nie moja.
Nie dość, że nie miałam żadnych doświadczeń, jeśli chodzi o aparaty optyczne, to jeszcze nie za bardzo umiem zmieniać opcje w tym aparacie, który mam.
Z tych oto powodów nie miałam zdjęć trzonów, tzn. miałam, ale były bardzo, bardzo nieostre.
Dodatkowe zdjęcia mogłam zrobić dopiero wczoraj (dzień wcześniej pracowałam).
Mam pytanie w związku z tymi popodwijanymi kapeluszami.
Czy jest to cecha związana z wiekiem, suszą, czy po prostu dotyczy kilku gatunków i normalnie tak wyglądają pod koniec swojego żywota.
Dla mnie zjadacza to nazwy.... wiecie co... ale jakie cuda pokazujecie!!!
Pimpus, zgadnij jaka mam tapete?
:-))) Ewa, może z czasem rozgryziesz co w tym aparacie do czego służy - ja sobie na razie odpusciłam zdjęcia - unikam stresu i frustracji;-))) Marek S. proponuje w atlasie na stronie opisujacej fotografowanie grzybów użycie w zastępstwie statywu... skarpety wypełnionej fasolą (że niby plastyczne i w miarę poręczne:-))) No i tanie:-)))
Powywijane kapelusze. Różnie to jest. Na ogół wywijają się stare kapelusze takich cienkomiąższowych grzybków - lakówki, zimówki, opienki:-))) Zalezy to chyba (??) od pogody:-)
Ela - ciekawa jestem czy wciągnie Cię i nazywanie tego co widzisz:-)))) Od zjadania chyba u większości z nas się zaczynało:-)))
Piekna pogoda, zmykam na grzybki:-))
Wchodze!!! (ale nie tak znowu wszystko! patrzenie na owo musi byc przyjemnoscia!)