Tego roku dawałem kilka wykładów w ramach Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Tuż przed końcem tego cyklu pojawiła się myśl, aby zorganizować kilka spacerów po mieście. Zaproponowałem wszystkie czerwcowe wtorki, co około stu uczestników zaakceptowało. Tego dnia, czyli 3 czerwca miał się odbyć pierwszy spacer. Przybyłem, poczekałem, nikt nie przyszedł. Wobec tego samotnie postanowiłem zajrzeć na drugą stronę ulicy Kościuszki, gdzie kiedyś działał jeden z największych lokalnych trucicieli, specjalizujący się w przeróbce metali ciężkich. Tak to dzisiaj wygląda na mapie firmy Compass.
Jak widać miniserial będzie liczył trzy odcinki. Zaczyna się dość przyjemnie. Gruzowisko oraz kwitnąca robinia akacjowa - Robinia pseudoacacia.
Ale kwiatki są najważniejsze. Oto lepnica rozdęta - Silene vulgaris. Gatunek uchodzi za roślinę galmanową. Znaczy się tutaj jego obecność jest bardzo uzasadniona.
Teraz będzie akcent grzybowy i entomologiczny zarazem. Oto wilczomlecz sosnka - Euphorbia cyparissias porażony przez rdzę - Aecidium euphorbiae. To towarzystwo jest miejscem, gdzie para dłużynek a nie omomiłków jak mi się wydawało zajmuje się przedłużaniem trwania swojego gatunku.
Przez teren zakładu przepływa wpuszczony w kanał potok Pstrużnik. Tutaj tworzy on szerokie, płytkie rozlewisko.
W tej okolicy na gruzowisku napotkałem sporo owocującej poziomki pospolitej - Fragaria vesca. Zdając sobie sprawę z tego po jakim terenie się poruszam nie mogłem się powstrzymać i zjadłem ich sporo. Ufałem, że zgodnie z posiadaną wiedzą metale ciężkie nie są transportowane do owoców. Dlatego teraz będzie dość długa i smakowita sesja fotograficzna.
Ale mniejsza o to. Czas na kolejnego grzyba. Oto wiesiołek dwuletni - Oenothera biennis porażony przez wroślika - Peronospora arthurii.
Dalej idzie sałata kompasowa - Lactuca serriola.
Czas na kolejny typowy dla tej okolicy widok ogólny. Tam gdzie znajdują się dwa kominy działał w owym czasie zakład zajmujący się przetapianiem aluminium. Nierzadko przedsiębiorca robił taką "zadymę", jakiej najstarsi trzebinianie nie pamiętali. A przecież to między innymi dzięki nieistniejącym Zakładom Metalurgicznym normy skażenia powietrza były w tym mieście przekraczane o 700%.
Część koryta tego strumienia jak się wydaje jest pozbawiona życia, chociaż w tym mule zapewne coś się dzieje.
Przekraczamy betonowy mur. Tutaj jak widać osiedlił się jesion amerykański - Fraxinus americana oraz pokrzywa zwyczajna - Urtica dioica.
Jest też brzoza brodawkowata - Betula pendula.
Para chrząszczy które uznałem za omomiłki to raczej rodzaj dłużynka - Oberea.