Kontynuujemy nasz spacer po pograniczu Krzyżkowic oraz Rydułtów. Opuściliśmy tak zwany Czarny Las, formalnie Dąbrowiak i stoimy na ulicy Jesionowej. Na mapie firmy Compass trasę tego fotoreportażu oznaczyłem kolorem jasnoniebieskim. W dwa dni później przechodziłem tędy jeszcze raz i wykonałem kilka zdjęć na odcinku oznaczonym kolorem czerwonym.
Wchodzimy na obszar lasu porastającego byłą hałdę. W czasach mojego dzieciństwa była to "łysa góra".
Tu i ówdzie leżą spore fragmenty czerwono-brązowego karbońskiego piaskowca. Zaprzyjaźniony geolog określa, że pochodzą one z warstw porębskich.
Czas jednak na coś konkretnego, botanicznego. Oto dzwonek jednostronny - Campanula rapunculoides.
Jesteśmy teraz na drodze Rybnik - Racibórz. Oto Dom Weselny. Kiedyś znajdował się tutaj stary śląski dom rodziny powiązanej z naszą rodziną.
Ruszamy teraz w kierunku zachodnim. Zostało nam około jednego kilometra. Na początku po wyjściu z poza zabudowę i odejściu nieco w bok od głównej drogi, testując możliwości zoom-u aparatu ściągnąłem kościół w Krzyżkowicach.
Wolałem jednak skupić się na tym co było bardzo blisko. Oto strojnica baldaszkówka na podagryczniku - Aefgopodium podagraria.
Skręcamy teraz na południe, wkraczając ponownie na ulicę Jesionową. Oto widok ogólny zarośli znajdujących się nad ciekiem po prawej, czyli zachodniej stronie drogi.
W tym miejscu na liściu olszy czarnej - Alnus glutinosa odnotowałem i oczywiście pozyskałem do zielnika szpetkę z gatunku Taphrina sadebecki.
Wkraczam teraz na obszar śródpolnej enklawy leśnej, którą traktuję jako samodzielną powierzchnię badawczą. Jak widać drzewostan jest mocno przetrzebiony.
Tym razem skupiłem się na niecierpku drobnokwiatowym - Impatiens parviflora porażonym przez rdzę Puccinia Komarovii.
Wokół lasu uprawia się rzepak.
Na skraju lasu, zwanego Pańskim lub Dworskim rośnie ostrożeń polny - Cirsium arvense. Nektar z jego kwiatów spija latolistek cytrynek.
Tuż przed opuszczeniem lasu, czyli na krótko przed wyjściem na drogę Rybnik - Racibórz natrafiliśmy jeszcze na przeziernika osowca. W sumie to bardzo rzadko spotykany gatunek.
Dziesiątego lipca musiałem być już w Chrzanowie, oczywiście w godzinach popołudniowych. Dlatego rano poszliśmy na skróty do Rydułtów aby zdążyć na autobus do Katowic. Teraz znajdujemy się na trasie oznaczonej kolorem czerwonym. Aby nie zmuszać do powracania na początek wątku wstawię tę mapkę jeszcze raz.
Inne wysypisko na skraju lasu położonego po lewej stronie drogi już uległo częściowej samoistnej rekultywacji.
Oto ostatnie zdjęcie wykonane na granicy Krzyżkowic oraz Rydułtów. Podziwiamy spore skupisko jemioły - Viscum album.
W niecałe trzy godziny później byłem już w Katowicach.