Główną rzeką przepływającą przez Płazę jest Płazianka na niektórych mapach nazywana Płazanką. To jedna z najstarszych dolin w powiecie Chrzanowskim. Co prawda teraz na wierzchu jest tutaj trias, ale samo pęknięcie powstało w erze paleozoicznej. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że jest to trudno gojąca się rana. Na mapie firmy Compass miejsce tego fotoreportażu oznaczyłem niebieskim kółkiem.
Zacznijmy od tego, że jest to miejsce bardzo tragicznego wypadku autobusowego, upamiętnione w rok po tym wydarzeniu kapliczką.
Nie znam wszystkich szczegółów, ale z tego co do mnie dotarło autobus stoczył się z wysokiego brzegu do ledwo sączącej się w dole rzeki.
Zszedłem z mostku na dół i ruszyłem w górę, w kierunku tytułowej katarakty. W korycie rzeki spoczywa mnóstwo głazów.
Jednakże więcej uwagi warto poświęcić zalegającym na dnie głazom. Pomiędzy z nimi trafiają się również połamane płytki chodnikowe.
Nad cieczą, bo niestety trudno ten płyn nazwać wodą pochyla się gałąź klonu zwyczajnego - Acer platanoides.
Wreszcie dochodzimy do progu, czyli tytułowej katarakty. Na pierwszym planie widać ziarnopłon wiosenny - Ficaria verna (Ranunculus ficaria).
Jest tutaj także sporo mchów. Podejrzewam, że dominuje tutaj krótkosz szorstki - Brachythecium rutabulum.
Wśród roślin widać także czosnaczek pospolity - Alliaria petiolata.
Obejrzyjmy teraz tytułową kataraktę w całej okazałości. Wysokość progu to tylko mniej niż metr, ponieważ każdy ma taką Niagarę na jaką go stać.
Przyjrzyjmy się teraz wapieniom otaczającym strumień wody. Osobiście stawiam na I wapień falisty z warstw gogolińskich dolnych triasu środkowego.
Oczywiście cała dolina stanowi jedną z moich powierzchni badawczych, ale tego dnia nie znalazłem ani jednego nowego dla moich zbiorów grzyba.