bio-forum.pl

Płachetki w kuchni Oldiego

bez logowania - można przeglądać

od paź.2005
#0

1. Płachetki w kuchni Oldiego

Od niedawna poznałem te grzyby. Sa tak urocze a jednak ludzie ich nie zbierają ( nie pisze o nas grzybofisiach:-))

Wreszcie mieszkam, gdzie one występują i robię eksperymenty. Wiem już, że jako suszone są miernej jakości. Wspaniałe są marynowane. Czas na inne rodzaje.

Dzisiaj płachetka w panierce i medaliony z płachetek. Wszystko zaczęło się od dwóch gołąbków czarniawych, które przeznaczyłem do panierki. Potem powiększyłem ilośc ''kotlecików '' o większe płachetki, potem i mniejsze, aż zabrakło jajka roztrzepanego. Została garstka plachetek malutkich, takich do słoika, ale za mała ilość. Wtedy zapadła decyzja - a może tak medaliony?

Rozgniotłem widelcem pozostałość, włożyłem do miseczki, wbiłem dwa jajka, dodałem soli, pieprzu i papryki mielonej ostrej, zasypałem bułką tartą i dokładnie wymieszałem widelcem.

Po wyrobieniu sprawdziłem, czy wychodzą z podajnika ( taki jak na lody). Aby nie były to gałki, to na patelni zaokrągloną stronę przygniatam widelcem, aby byla płaska, co zobaczycie później na fotce.

Czas na patelnie:-)

Musicie uwierzyć - wszystkie kombinacje były udane.

Jak to wyglądało na stole obok placków ziemniaczanych ( z młodych ziemniaków)??

Tak:

od kwi.2004
#0

2. Płachetki w kuchni Oldiego

Mniam!!!!!!!!!!

od lis.2006
#0

3. Płachetki w kuchni Oldiego

Z moich ostatnich zbiorów zrobiłem dwie pizzy z ogródkowymi przyprawami i nie miałem pomysłu co zrobić z resztą.

Następna nadarzająca się okazja to płachetki wg kuchni Old-Rysia.

od wrz.2008
#0

4. Płachetki w kuchni Oldiego
30.lip.11 20:11
"chrisfir"

a moje zeszłoroczne suszone płachetki

właśnie dostały nowego blasku

wylądowały w moim pomysle nagzryby w oleju

świeze grzyby, gołabki, mleczaje, muchomory czerwonawe

usmażyłem

zalełem octem 1: 6 na ciepłej jeszcze patelni

dodzuciłem kilka płachetek, które po namoczeniu w wodzie z octem odzyskały blask, i, aswłwszcza smak :)

idalej w/g przepisu na gzryby w oleju słonecznikowym po włosku

(czosnek świezy w plasterkach;tmianek, rozmaryn, eestragon swiezy lub suszony - swiezy lepszy)

i można przechowywac baaaardzo długooooooo

zaleta jest to że mozna z takiej sałatk grzybka wyjąc i dorzucic np do jajecznicy lub innej potrrawy.

albo odmoczyc z oleju i dac do dowolnej innej sałatki

życzę dobrych pomysłów

wada. niestety spożywane z olejem tuczzą: (

zczegónie że sa barzdo smaczne

Rysiu będę w okolicy Kościerzyny po 6 sierpnia

od kwi.2004
#0

5. Płachetki w kuchni Oldiego

Rysiu - postaramy się w przyszłym roku wpaść do Ciebie na kilka godzin. Wtedy nam zrobisz takie cudeńko, dobrze?

od lip.2010
#0

6. Płachetki w kuchni Oldiego

Czytam i oczom nie wierzę: zawsze słyszałam, że płachetki trzeba obgotować 20-30 min., odlać wodę i przepłukać... A tu w panierce, czyli krótko smażone?

od kwi.2004
#0

7. Płachetki w kuchni Oldiego

Czemu tak maltretować płachetki? Nigdy w życiu tego nie robiłam. Jaki smak ma grzyb, z którego wszystko co najlepsze poszło do morza? Trocin? Papieru?

od wrz.2008
#0

8. Płachetki w kuchni Oldiego
12.sie.11 16:03
"chrisfir"

Rysu byłem trzy dni koło Kościerzyny

No i mam swoich pare płachetek w słoiku?

następnym razem dam zanać to może sie jakoś skrzykniemy razem

Do Ani O.

przyłaczam sie do Jolkowej krytyki

w atlasie opis Płachetki: to dobry grzyb jadalny

i jak niema tam opisu jak przy opieńkach obgotować odlać

to można tego nie robić

chyba że ktoś ma taki gust

a tych nie dyskutujemy

od wrz.2008
#0

9. Płachetki w kuchni Oldiego
12.sie.11 16:07
"chrisfir"

Rysiu

W czerniawych zawsze jest sporo robali

Czy sa jadalne ( dosc smaczne zeby w sie nimi zająć???

W ogóle to super sposób z tymi nabierakami do lodów przy kotletach, extra

chris

od wrz.2008
#0

10. Płachetki w kuchni Oldiego
12.sie.11 16:11
"chrisfir"

o i odnalazłem tę stara sentencję o upodobaniach!

De gustibus et coloribus non est disputandum

O upodobania i kolory nie należy się spierać.

o Źródło: C. Jędraszko, Łacina na co dzień, Warszawa 1988, s. 64.

od lip.2010
#0

11. Płachetki w kuchni Oldiego

@Jola,

@Krzysztof

Wielkie dzięki!

Ze względu na rzekomą konieczność obgotowywania pierwszy raz je jadłam, bo wyjechała koleżanka, dla której je zawsze zbieram (jak zresztą opieńki i muchomory rdzawobrązowe - A. fulva) i szkoda mi było je wyrzucić.

Do tej pory zbierałam tylko grzyby, których nie trzeba obgotowywać i przelewać wodą, a teraz mam kolejnego grzybka do jedzenia!

Dziś musiałam szybko zrobić mamie obiad, wróciłam z lasu po krótkim wypadzie, a chodził za mną już dawno makaron z jajkiem.

Wersja szybko zmodyfikowana: wstawiłam wodę na makaron (pół paczki tego, co było w domu), na patelnię wrzuciłam trochę wędzonki na kroplę oleju, ze 2-3 garści kurek z koszyka, 2 ząbki czosnku, mielony kminek, na to makaron (odlewam trochę wody i dolewam zimnej do ok. 70°C, żeby go zahartować, i odcedzam - płuczę tylko do rosołu), 3 jajka, sól, pieprz i na talerze. Została jeszcze porcja dla gościa, choć mama pozwoliła sobie na dokładkę;)

Dziś w koszyczku znalazło się parę płachetek i świniara (gołąbek podpalany - R. adusta), jutro będzie zupa: plaster łopatki, warzywa w kostkę (bez kapusty), ziemniaki w kostkę, parę podgrzybków brunatnych i zajączków, stojaczków (koźlarz babka), gołąbek i wreszcie płachetki, skoro nie trzeba obgotowywać :) juhuhuhu :) ziele angielskie, liść laurowy, pieprz, sól, na koniec kurki (jak za długo na ogniu, to twardnieją jak wątróbka), zaprawiam śmietaną i posypuję natką pietruszki. Polecam :)

(Wczoraj była smażonka i kotlety z kani)

@Rysiu: też wolę jednogarnkowo albo jednopatelniowo (wrzucam, co pod ręką, pod pokrywkę i gotowe), jestem chyba za wygodna, choć lubię się bawić w kuchni :)

A ten pomysł na medaliony i kotlety z płachetek świetny, muszę wypróbować!

(wypowiedź edytowana przez aorg1961 12. sierpnia. 2011)

od wrz.2008
#0

12. Płachetki w kuchni Oldiego
18.sie.11 17:15
"chrisfir"

polecam tez mleczaja smacznego, którego nikt (mało ludzia zna i odróżnia od m. rudego) nie zbiera

jest to barzdo czysty grzybek, i wszędzie gdzie teraz wchodziłem do lasu było go pełno (Okolice Łodzi)

kapelusze tylko psolic blaszki i smazyć na oleju

świetny na grzance

czasem jest lekko gorzkawy warto go pokropic cytryną

albo 1% octem

albo dodac octu balsamicznego 1/2 łyzki rozcieńczonego 1: 1 pod koniec smażenia

powodzenia

nie pomylic z m. wełnianką.

Ją też mozna też przygotowac do spozycia, ale w stary ukraiński sposób po odmoczeniu obgotowaniu itd

od wrz.2008
#0

13. Płachetki w kuchni Oldiego
18.sie.11 17:18
"chrisfir"

@Ania

czy koło bełchatowa rosna Płachetki???

od lip.2010
#0

14. Płachetki w kuchni Oldiego

Tak, Krzysztof, na pewno w Wólce Łękawskiej k. Bełchatowa, w lasach w stronę Zawadowa lub Mórg Zawadowskich, ale wczoraj wszystkie były robaczywe, zresztą poza kurkami tylko parę podgrzybków brunatnych.

Niestety od tygodnia przecinają jakimiś maszynami najbardziej grzybne lasy, kompletna dewastacja, koniec z kurkami we wrzosach i trawie (wielkości dłoni), koźlarzami, maślakami pstrymi i prawdziwkami: ((

Po poprzedniej akcji ponad 5 lat nie było tam grzybów, właśnie grzybnia zaczęła się odnawiać: (

Bezczelnie stałam przed maszynami i robiłam ostentacyjnie zdjęcia: P Po jakimś czasie z jednej maszyny wyszedł pan, podszedł do tego w drugiej, pogadali, potem przez następne 3 godziny pobytu w lesie nie słyszałam już pił...

A co gorsze, wcześniej podeszłam i powiedziałam, że tam ma lęgi lelek kozodój: (( Reakcja: "Nie widziałem żadnego gniazda". Więc wyjaśniłam, że lelek nie buduje gniazda, tylko składa jaja na ziemi. "nic nie mówili, mamy przeciąć 50%"

OK, facet robił, za co mu płacą, ale niekompetentny nadleśniczy???

A co ważne: te lasy są akurat państwowe, od roku na ogromnym obszarze pomad połowa drzew jest zaznaczona do wyrębu, niektóre obszary całkowicie.

Ale od ponad 1, 5 roku mamy nowego nadleśniczego, las widział chyba tylko na obrazku, sam sobie przesłonił za życia oczy pieniędzmi, więc dla mnie to trup, nie człowiek! Jedyne, co dla niego się liczy, to zysk, i to ten na dzisiaj, a jutro choćby potop! Pracownicy nadleśnictwa mówią to samo: (

Tam, gdzie wycinają, zostawiają - czego już dawno zaniechano - jeden gatunek, np. zostawiają albo same sosny, albo same brzozy. Ze strachem podchodzę na górkę, gdzie rosną olbrzymie sosny - niektóre nawet w 2 osoby trudno objąć - obok już "poprzecinali" maszynami, rujnując młode dęby, jarzęby, stare jałowce i całe runo: (( A tam rosną np. koralówki, wyglądają na sosnowe...

Tragedia: (

A z rydzami od lat krucho: (

Jakie okolice Łodzi?

(wypowiedź edytowana przez aorg1961 18. sierpnia. 2011)

⇒ dodaj wypowiedź
to strona wątku; nowy wątek/zapytanie można dodać na stronie działu lub w innym dziale forum
bio-forum.pl służy nam od 2001 roku; swój kształt zawdzięcza prostym zasadom:
Trzymamy się tematu forum. Nie drażnimy się. Ma być miło :)szerzej o zasadach i coś jak regulamin
ta strona być może używa ciasteczek (cookies), korzystając z niej akceptujesz ich użycie — więcej informacji