W drugiej części naszej lutowej wyprawy obejrzeliśmy zachodnie brzegi zbiornika Dziećkowickiego. Tablice na brzegu nie pozostawiają wątpliwości, bez względu na to co sądzą lokalni patrioci. Faktem niezaprzeczalnym jest to, że Dziećkowic tutaj nie ma. Tym razem pierwsza część fotoreportażu dotyczy okolic przysiółka Goje. Na zakończenie będzie kilka zdjęć z góry Rauszowej położonej przy północno-zachodnim skraju zbiornika.
Tego dnia nie tylko my odczuliśmy potrzebę spędzania czasu na świeżym powietrzu. Taflę jeziora okupowali amatorzy wędkarstwa. Teraz spoglądamy w kierunku północnym. Biała plamka na linii lasu w środkowej części zdjęcia to szczyt Gąsiorowej Góry.
A teraz spoglądamy na południe. Po prawej mamy budynek ujęcia wody. Na tafli jeziora liczni wędkarze. Wzniesienie na horyzoncie to góra Grodzisko w Chełmku.
A teraz podążamy skrajem lasu na północ. W drzewostanie dominują tutaj sosny zwyczajne - Pinus sylvestris.
Zanim powstało jezioro była tutaj piaskowania, a zanim powstała piaskownia były tutaj torfowiska między innymi ze ściśle chronionymi w tym czasie rosiczkami, wszystkich trzech gatunków. I co i nic, jest jezioro. A zresztą spróbowałby się kto wtedy postawić, tak jak w obronie Rospudy.
Czasami sosny przybierają niesamowite kształty. Jakby ją tak odwrócić do góry nogami to nasuwałyby nam się nieodparte skojarzenia.
W lesie poza sosnami dominują brzozy.
Są i świerki. Ten tutaj ma szyszki od szczytu do połowy korony. Mądrość ludowa z okolic Jaworzna Ciężkowic głosi, że szyszki na szczycie oznaczają zimę łagodną a w połowie zimę ostrą. Ten świerk zapowiadał zatem zimę bardziej zdecydowaną niż do tej pory.
Pewnym zaskoczeniem była ta brzoza brodawkowata z licznymi naroślami w obrębie korony. Przypominają one czeczoty. Tym nie mniej sam pień tego drzewa był czysty.
A teraz spoglądamy dokładnie na wschód. Nad krawędzią lasu zarysowuje się wzgórze Grodzisko w Libiążu.
W pewnym momencie zdziwiło nas to rozkopane mrowisko. Może to tylko jakieś zwierzę szukające przysmaku, bo wówczas byłoby to działanie poniekąd usprawiedliwione.
A teraz jesteśmy już na skraju Jamnic, na północny zachód od zbiornika. Przed nami przecięty tropami zwierząt północny stok Rauszowej Góry. Na szczycie znajdują się nieliczne sosenki.
Piotrze, sprawcą rozkopanych mrowisk jest Dzięcioł Zielony. Dzięcioł ten nie opukuje drzew jak robią to inne dzięcioły, tylko odżywia się mrówkami. Pożywienie zdobywa na ziemi i dlatego posiada takie zielonoszare ubarwienie. Na zdjęciach powyżej widoczne są charakterystyczne dołki które pozostają po żerowaniu tego dzięcioła. W podobny sposób zachowuje się jeszcze Dzięcioł Zielonosiwy, ale on występuje głównie w górach.
Znaczy się czynnik naturalny a nie ludzki barbarzyńca.
Dzięcioł chce przeżyć, a z powodu specjalizacji pokarmowej musi rozkopywać mrowiska.