Ja ostatnio jadłem w lesie surowe. Bardzo dobre:-)
A to też wiem. Czasem tak robię:-)
Ja się nie mogę przełamać. Zapach mnie odstręcza. A spotykam tego w lesie Łagiewnickim czasem całe łany.
Nie przekonałabym się do zamrażania grzybów, gdyż uważam że pózniej mogłyby być takie "bezsmakowe", za to myślę że można byłoby spróbowac zrobić z tego grzybka zupę (dobrze przyprawioną).
mrożone prawdziwki i wiele innych dośc dobrze sie udaje przechować
zupa mogłaby wyjść
może ktos spróbuje i dopisze wrazenia do watku o zupach > zupa z mleczaja
dzisiaj wygrzebałem zapas pieprznika trąbkowatego z zamrażarki
kolor niestety stracił od listopada
ale smaki i konsystencja jest ok
przerobiłem go na zupe z dodatkiem sproszkowanego podgrzybka
jest czałkiem przyzwoita
czas suszy w okolicy przetrwam na zupie z pieprznika... albo pojade do Jeleniej, bo tam lejkowiec i prawdziwki sie ścielą mimo braku większych opadów.
A mi przyszło do głowy, żeby tego mleczaja użyć do potrawy a'la chińszczyzna - "smrodek" ma taki pasujący;-) Jak spróbuję, to opowiem. Na razie nie mam mleczaja, bo zjadłam:-) Ale popadało u mnie dobrze, może grzyby urosną...
Ja mleczaja smacznego usmażyłem na masełku tak jak rydza: P Na początku zapach był śledziowy, ale po kilku minutach zmienił się w całkiem przyjemny co naprawdę dało mi nadzieję, że będzie to coś pysznego. Ale... mimo nazwy powiem szczerze, że był tylko dobry. No i jakoś mam wrażenie, że ciągle pamiętam ten zapach i smak :)
A jak myślicie, co by lepiej smakowało zupa z jednego tylko grzyba aby smak był intensywniejszy czy zupa mieszanka z kilku gatunków? Bo jak jest z jednego grzyba to łatwiej się zorientować co się je, a jak z kilku to już jest problem jak rozóżnić - też się wam to zdarzyło?
a rozróżniłabyś zupę z gatunków grzybów tych z blaszkami pod kapeluszem i tych nie z blaszkami pod kapeluszem zmieszanych razem? Bo ja na pewno nie.
Przecież blaszkowce są zupełnie inne... dla mnie to ogromna różnica. Rozpoznałabym w zupie blaszkowce. Nawet jestem w stanie po ugotowaniu z grubsza rozpoznać jaki to gatunek. Np. kurkę, gołąbka, pieczarkę rozpoznam w zupie, tak samo opieńkę. Z tych bez blaszek to borowika i kozaka też rozpoznam, no i maślaka.
Blaszkowce łatwo rozpoznac w zupie wzrokowo.
kiedys zrobiłem zupe podobnie jak marzenka zę szmaciaka
to był wspaniały smak, taki korzenno orzechowy, niezapomniany
i to była zupa z jednego grzybka
a włsciwie to z połowy bo duga połowę ( mniejsza oczywiście) zostawiłem w lesie żeby odrosła
I chyba, jak są warunki to lepiej zrobic zupe z jednego gatunku grzybów
Chyba przeniose ten wpis do wątku o zupach
chyba, że grzyby są zmiksowane... to na pewno się ich nie rozróżni - chodzi mi o ich smak. Zupa z połowy jednego grzyba? To chyba duży musiał być ten grzyb.
Okaz był wielkosci sporego kalafiora, troche podobnie zresztą wygląda
wowwww... ogromniasty
Jadłam ostatnio usmażonego na blasze - nie smakuje mi.
Jola, szmaciaczek to lepszy ugotowany lub uduszony - przypomina w smaku grzybki spotykane w chińszczyźnie- te białe, jeśli dobrze pamiętam to jedna rodzina.
A rydze przed mrożeniem dobrze jest obgotować, bo gorzkie mogą się zrobić. A potem tylko na patelnie, na patelnie...
Albo w soli konserwować, moczyć w mleku i na patelnie, na patelnie...
Oczywiście na maselku niezbyt długo smażone. Mniam
Świetnie to wygląda! Będę musiała kiedyś sama spróbować.