Sobota. Trasa poza szlakami, głównie polnymi drogami, Kobierzyce - Magnice - Węgry, 17km 4. 6km/h + 4km dojść, 4: 20h.
W Magnicach w 1990 roku spędziłem prawie pół roku, potem nigdy nie byłem. Wtedy, w zapuszczonym parku, po pałacu była dosłownie kupa gruzu.
Stosunkowo niedawno deweloper z Wrocławia, zrobił replikę tego obiektu. Na bramie chyba współczesna harypoternia, dwa smoki naturalnej? wielkości. Ciągnie niektórych, i to od wieków, do budowania osobliwości w ramach rozpasanej konsumpcji.
Dzień słoneczny, zero chmur, co jest wadą gdy o tej porze roku, przy bardzo niskim słońca, ma się je przed sobą.
Spacer wyróżniał się dużym udziałem silnie błotnistych i rozjeżdżonych dróg polnych. A że ziemie tu czarne, tłuste i lepkie, to sporo tego niosłem na podeszwach i nieco mniej na nogawkach.
Długi odcinek polną drogą, od Wilczkowa do szosy na Jaksonów, tak mnie wymęczył, że nie pchałem się dalej polami, jak planowałem, a po szosach doszedłem do stacji w Węgrach.