bio-forum.pl

24.12.08 Oborniki Śląskie - Prusice - Żmigród poza szlakami

bez logowania - można przeglądać
#1

od kwi.2001
#0

1. 24.12.08 Oborniki Śląskie - Prusice - Żmigród poza szlakami
14.mar.25 20:34
Marek Snowarski "admin"

Dzisiaj, 8. 12, najdłuższa wycieczka. Oborniki Śląskie- Prusice - Żmigród. Z dodatkami 32km, w tym zasadnicza 27km, 5: 20h, ok. 5km/h. Mój rekord dzienny.

Na kolażu wyjazd 7: 10 przed wschodem słońca, zielona panorama Prusic i chmurna na Powidzko.

Głównie rozległe płaskie przestrzenie Doliny Baryczy. Klimatyczna była szczególnie panorama Powidzka, widziana z dala, z pól od południa, z nieproporcjonalnie dużym kościołem, wieża w rusztowaniu - dolna panorama, zdjęcie tego nie oddaje.

Trasa poza szlakami. Kontynuacja elementu nostalgiczno-lirycznego, czemu ponura aura grudniowa, z krótkim dniem sprzyja.

Chodziło o przejście przez Prusice, obecnie miasteczko, gdzie spędziłem sporo wakacyjnego czasu u dziadka. Miał on nieduże gospodarstwo rolne, w latach 70tych w zasadzie prawie wyłącznie sad.

W drodze dwie niezbyt miłe sytuację. Na początku, a był to wczesny poranek, w Kuraszkówku, przysiółek, wylazła na mnie sfora 4 kundli pokracznych, jeden ewidentnie testujący opcje "na co można sobie pozwolić" lider, jego przydupas i dwóch oportunistów. Skorzystałem ze starego patentu na takie okoliczności. Sięgnąłem po zmarznięte bryłki ziemi, co widząc psy czują respekt. Poza tym nie bać się, nie zatrzymywać się i mieć prowodyra na oku. Lazły za mną jakiś czas, potem tylko dwa, prowodyr coraz częściej machając ogonem, zwłaszcza że docenił wymianę bryłkę na ułamek kostki brukowej. I tak lazł za/ze mną kilometr, aż do Świerzowa, gdzie taka anegdotka:

Jest wczesny poranek, lecę drogą przez wieś, długo niegolony, z kamieniem w dłoni, z daleka widzę jakąś panią wyprowadzając pieska pudelka, myślę że może się przestraszyć faceta idącego desperacko z kamolem, więc krzyczę uprzedzająco z odległości "proszę się nie bać, ten kamień to by pies czuł respekt", Pani na to nic, tylko szybko swojego psa na ręce i wycofała się do zagrody.

W drugiej części trasy, za Ligotką okazało się, że w kompleksie leśnym jest polowanie. Trochę nieswojo, ale z oznaczeń wynikało, że na lewo od drogi leśnej którą chciałem przejść. No niby tak, ale nie do końca. Raz, że zapędziłem się omyłkowo 400m w teren polowania, po wycofaniu, już na właściwej drodze leśnej minął ambonę z myśliwym. Ja dzieńdobry i że oznakowanie polowania takie sobie. I dalej idę. Nieswojo się czując te 2km zrobiłem mimo zmęczenia w bardzo szybkim tempie.

Za kompleksem leśnym, z pól, im dalej tym spokojniej i w tym płaskim krajobrazie ładna panorama na Powidzko.

Od Powidzka do Żmigrodu dość marudny odcinek. Zwłaszcza przed Żmigrodem, gdzie znowu strzelający psuli mi nerwy, tym razem ze strzelnicy.

W Żmigrodzie, w rynku był akurat miejski festyn przedświąteczny. Czas do pociągu spędziłem w cukierni na rynku. Bardzo przyzwoitej. Potem trochę jeszcze pokręciłem się po uliczkach.

⇒ dodaj wypowiedź
to strona wątku; nowy wątek/zapytanie można dodać na stronie działu lub w innym dziale forum
bio-forum.pl służy nam od 2001 roku; swój kształt zawdzięcza prostym zasadom:
Trzymamy się tematu forum. Nie drażnimy się. Ma być miło :)szerzej o zasadach i coś jak regulamin
ta strona być może używa ciasteczek (cookies), korzystając z niej akceptujesz ich użycie — więcej informacji