Trasa jak dotąd najdłuższa, od rodziców we Wrocławiu Wojszyce koleją osobową i IC w niecałe 40min do Obornik Śląskich i pieszo żółtym Szlakiem Południowym Kocich Gór do Trzebnicy. Oznakowanie jest, ale bez wsparcia apki-mapki nie dałbym rady podążać.
Temperatura koło zera. Ładne panoramy na Wrocław i Sudety. Wbrew pozorom nie lekko, choć bez stromych podejść, 26km i niemal 400m w pionie.
Z Trzebnicy po obiedzie w Hotelu Trzebnica (smaczne uszka i zrazy, nie bać się 4 gwiazdek, ceny restauracji normalne), koleją osobową w godzinę z minutami do punktu wyjścia.
Grzybów jadalnych w zaroślach i parkach nie wypatrzyłem ze ścieżki, za to lessy pod i na butach, i nogawkach, i prawdziwy wąwóz lessowy na zejściu do Trzebnicy.
Po drodze, ale poza szlakiem, jest cały lessowy system erozyjny Malczowskie Jary, ale to na osobną wyprawę. Wiem, że na Rostoczu tego jak nasiał, ale na D. Śląsku to osobliwość.