O ile dobrze rozpoznaje ze zdjęcia, to jakiś gatunek tawuły (Spirea sp.) Do dokładnego oznaczenia potrzebny jest okaz, ze zdjęcia raczej nie da rady. Najprawdopodobniej gatunek północnoamerykański, który u nas się rozmnaża przenikając do naturalnych i półnaturalnych zbiorowisk. Z pewnością nie chroniony. Nie musisz mieć wyrzutów sumienia;-) Przeciwnie, na torfowisku obce gatunki powinny być tępione.
Pozdrawiam
Co do tępienia obcych gatunków - jestem za.
Jak widzę nawłoć kanadyjską, zarastającą łąki, zarośla na skraju lasu i sam las to jestem załamany...
Tego nie ma jak zniszczyć!!!
Nic nie pomaga przycinanie, wyrywanie itd.
Rośliny ciągle odrastają...
Działkę też mam całą zarośniętą:-/
(wiadomość edytowana przez spinczer 15. Sierpnia. 2005)
Solidaryzuje się z sebastianem w nienawiści do tego żółtego świństwa. U mnie nawłocie zrastają juz całe pola. Szkoda że dopiero gdu obcy gatunek jest niebezpieczny dla zdrowia, jak taki barszcz sosnowskiego, ktoś się zaczyna tym interesować
Cóż, niestety synantropy są koszmarne. Ja się załamałem, gdy rok temu znalazłem ostatni, niewielki fragment torfowiska w Kotlinie Jeleniogórskiej. Miejsce bardzo cenne, bo kiedyś kotlinę pokrywały olbrzymie torfowiska, a teraz to jedyny pozostały fragmencik. Wokół piękne stawy hodowlane i porzucane uprawy wikliny, które w sezonie żółte są od kwitnących nawłoci. I to paskudztwo niestety ostro wkracza na torfowisko. Nie wiadomo, jak z tym walcyć. Takich przykładów widuję niestety mnóstwo. Marnym pocieszeniem jest to, że nasze "rodzime" inwazje synantropów są niczym w porównaniu do tych w Australii czy Am. Płd.