Z tego zdjęcia to g.... widać. Może Helichrysum?
Dzięki Sebastian za uznanie:-)
Staram się uczyć od mistrzów zasady "Maximum treści-minimum słów";-)
A przy okazji, ciekaw jestem opini osób uczestniczących na forum... Czy nie wkurza Was, jak ktoś wysyła na forum zdjęcia roślin z prośbą o oznaczenie? Nie chodzi mi o sam proceder, bo osobiście gotów jestem z radością pomóc (w miarę moich możliwości) każdemu zainteresowanemu przyrodą. Chodzi jednak o to, że mnóstwo ludzi musi zaliczyć coś w szkole i nie zada sobie nawet trudu, aby zajrzeć do klucza. A o jakości fotek wysyłanych przy okazji nawet nie wspomnę... Co wy na to? Może się czepiam? Może jestem już zmęczony? Koniec pracy, czas do domu.
pzdr
Mnie nie przeszkadza, m. in. po to jest ten dział forum:-)
Zawsze też jakaś okazja aby się podszkolić;-))
Też uważam że to kocanka piaskowa
Aj, nie zauwazyłam wczesniej tego watku i na bliźniaczym też byłam za kocanką piaskową:-)
To w pourlopowym zamieszaniu z pocztą:-)
A propos wkurzania się - nie wkurza mnie. Ktoś, kto nie interesuje się roślinami, a MUSI zrobić zielnik (III kl gimnazjum..., liceum... w mojej okolicy oraz np. zdeklarowani biochemicy czujący awersję do zielska - na moim roku na studiach) i tak wkuje i zapomni jak dany chwast wygląda. Więc kluczenie po kluczach i atlasach i tak nic nie daje oprocz irytacji delikwenta trzymającego w ręku np. białokwiatowego baldaszka i zgłębiającego liczbę pokryw i pokrywek:-))
No dobra, a co ma powiedzieć zdeklarowany geobotanik, gdy każą mu na studiach wkuwać Stryer'a?
no dobra, a tak już poważnie...
Rzeczą, która mnie wkurza ogólnie jest wszechobecna ignorancja dotycząca przyrody. Ja rozumiem, że przeciętny zjadacz chleba nie będzie wyrwany w środku nocy cytował cech diagnostycznych wierzb czy jeżyn. Ale dlaczego nie dostrzega różnicy między jesionem i jarzębiną? Pal licho zjadaczy chleba, to samo się tyczy "wykwalifikowanych" biologów. Dlaczego przeciętna nauczycielka biologii (nie zamierzam nikogo obrazić, to tylko uogólnienie) nie ma fioletowego pojęcia, jaka jest różnica między trawą i turzycą? Ile osób uzyskujących tytuł mgr biologii odróżni grab od buka? To mnie właśnie drażni. Ta wiedza jest przez wszystkich olewana i uważana za niepotrzebną. Ale cykl Krebsa to trzeba znać na pamięć w przód i wspak zaczynając z każdego miejsca. Naprawdę nie sądzisz, że to trochę chore:>
I co Geobotanikowi zostaje po roku z tego wkuwania??? Hę?? A zaleca się wkuwanie na wszelki wypadek, może zdeklarowany Geobotanik po prostu nie wie, że drzemie w nim jeszcze bardziej zdeklarowany biochemik....;-)
Zauważ, że jak nauczyciel ma pojęcie jak odróżnić trawę od turzycy to zazwyczaj nie umie, widząc łeb żółwia błotnego, powiedzieć czy to pan czy pani.....
A ile gatunków motyli botanik zna? I dlaczego się dziwi (ja - botanik np.), że jesienią można większość szerszeni łapać w ręce z bardzo małym prawdopodobieństwem użądlenia?
Ile jest ćwiczeń terenowych teraz na biologii?? We Wrocławiu?? "Za moich czasów" było ich (we Wrocławiu) zdecydowanie za mało. A trudno biologowi uczyć się odróżniania żagnicy od świtezianki z obrazków...
Chore - przyznaję. Jak najbardziej. Ale lekarstwa jakiegoś konkretnego i klarownego nie widzę.
A forum - według mnie - jest jednym z miejsc, gdzie można się dowiedzieć o tym, czego się nie wie. Nawet jeśli pytania przyprawiają o szybsze siwienie odpowiadajacych;-)))
Wiem po sobie, że nie da się nauczyć rozpoznawania zwierząt, roślin, grzybów, czy czegokolwiek z podręczników. Tu potrzebna jest wiedza praktyczna, obiekt trzeba poznać "na żywo", dotknąć, poczuć. Wtedy zdecydowanie łatwiej jest zapamiętać.
Dla przykładu:
Program biologii w liceum obejmuje przegląd ważniejszych rodzin, budowę kwiatów, owoców, liści roślin itd. Każdy nauczy się na pamięć rysuneczków z książki i jest dobrze, ale to tylko pozory, bo potem pokazać takiemu dowolną roślinę i co się dzieje? Nie wie czy zaliczyć ją do złożonych, czy to raczej coś z różowatych, a o rozpoznawaniu gatunków już nie wspomnę, bo jakby dać mu jastrzębca kosmaczka, to pewnie stwierdziłby, że to mniszek lekarski. Jaskry dla niego są wszystkie takie same, bo nie zauważy nawet różnic w kształcie liści, a przecież w podręczniku rysunki na pewno były...
W każdej pracowni biologicznej są spreparowane zwierzątka w formalinie. Po analizie budowy wewnętrznej ssaków mało kto będzie w stanie rozpoznać poszczególe organy - przecież na rysunku wyglądają inaczej...
Kiedyś ktoś stał przy gablocie (chyba grupa osób wtedy była) i oglądał szczura - podchodzę, zaczynam mówić, co jest co, bo takie poruszenie ten szczur wywołał;-)
Pada pytanie - "to to są jądra?"
Kolega na olimpiadzie stwierdził, że ryba słodkowodna, która jest w stanie połknąć stojącego nad wodą ptaka to pstrąg...
Chodziło oczywiście o suma...
Tak, jak pisze Ania - lekarstwa na tą "wszechobecną ignorancję" nie ma:-/