Zimno, mokro, ciemno.... a Ty takie filmy linkujesz. Serca nie masz!
Dzięki, Mirek. Piękne miejsca :-) Zazdroszczę :-)
#12170
od grudnia 2003
Wolę je na żywo dlatego byliśmy w tym roku sześć razy :-) Rok się jeszcze nie skończył, więc uważaj Mirek :-0 jak tam banda Mirków wparuje...
Nie powiem, że nie zapraszam, ale teraz na pewno nie na grzyby:-(
-- ale po koleżeńsku ... :-)))
A co do filmu to trochę zastanawiałem się nad nieco dziwnym zestawieniem, ale chyba rozumiem co autor chciał przez to ukazać. Taka właśnie jest Puszcza Knyszyńska, dzika i piękna a w jej sercu małe "mieściny", jak perełki:-)
I ta wielokulturowość, mieszkający obok siebie ludzie wielu narodowości i chciało by się powiedzieć, że żyjący w zgodzie z sobą i z naturą, ale niestety i tu powoli cywilizacja zaczyna wywierać swój wpływ.
Piękną jesień mieliśmy tego roku... Podobają mi się te rozlewiska i las pełen powalonych drzew. Ale, jak na mój gust, zdecydowanie za dużo architektury a za mało lasu w tym filmie ;-)
Maciek, odnoszę podobne wrażenie i w pełni Cię popieram, ale...
"zwykły i normalny" człowiek czyli odbiorca tego filmu ma zupełnie odmienne zdanie ;-)
Patrząc z lotu ptaka na te rozlewiska chyba każdy doznaje estetycznych doznań i wrażeń, ale zaproponuj "zwykłemu" człowiekowi wycieczkę na takie bagna.
Mokro, tabuny komarów, co i rusz noga grzęźnie w jakiejś mokrej dziurze...
Najczęściej ze świecą szukać towarzysza (-ki) na taką włóczęgę.
Nie licząc np. wiernego psiaka (ale moja suczka już za stara i nie na jej siły takie łazęgowanie)
Zresztą najczęściej samotne "szwędanie się" ma bardzo dużo plusów, choć nieraz chciało by się zamienić z kim parę słów, wymienić spostrzeżenia itp :-)
#566
od marca 2010
Mam wrażenie, że ten film pokazuje, po prostu, jak jest. Nie samym lasem człowiek żyje, choć chciałby, ale niewielu z nas ma ten komfort co Maciek, czy Mirek. Ja żyję permanentną tęsknotą za lasem. Ciągle nie mam czasu na las. Ciągle spoglądam w dal, gdzie się zieleni i znów coś (ktoś) innego mi nie pozwala tam jechać. Nie, żebym narzakała. To nie to. Bo te inne sprawy (dzieci, wnuczek :-) są dla mnie najważniejsze. Tak tylko konstatuję, że życie się tak układa, że ciągnie człowieka (wilka) do lasu, a tu nie zawsze się można dać pociągnąć.:-)
Tia... zdaję sobie sprawę, że moje "preferencje siedliskowe" odbiegają od średniej, więc rozumiem co autor chciał powiedzieć takim doborem ujęć ;-).
To że nie ma chętnych na spacery po lesie, to znam doskonale. Wszędzie chodzę sam, i prawdę mówiąc to najbardziej lubię. Choć czasem rzeczywiście miło było by mieć towarzystwo... ale z drugiej strony... idąc samemu, więcej się zobaczy, usłyszy i poczuje. I można iść gdzie się chce, jak długo się chce i robić co się chce. Nikt nie narzeka że za daleko, za mokro, że komary, że pokrzywy, zwalone drzewa i nie dziwi się jak można siedzieć i grzebać w wilczej kupie ;-). Pełen luz i wolność. Wychodząc do lasu nigdy nie wiem dokąd zajdę, gdzie zaprowadzą ścieżki zwierzyny. A do miasta zupełnie mnie nie ciągnie, unikam jak tylko się da. Za to do lasu - zawsze ;-). Dopiero tam żyję. A tu niestety trzeba gnić przy komputerze.. a za oknem przybielone, świeży śnieg, pięknie zachowujący tropy, aż mnie skręca żeby ruszyć znowu wilczym tropem... Może choć na chwilę się uda? Wątpię, raporty z monitoringu trzeba pisać... Takie życie.