Nigdy ich nie próbowałem. Ciekawe czy warto?
Nie warto, bo jest gorzki. Ciekawa historia o tym i bardzo podobnym (jadalnym) chińskim gatunku do poczytania tutaj sekj.org
Daaaaawno temu, opisywałam na bio-forum swoje próby z ł. późnym w postaci flaczków.
Młode owocniki odpowiednio (czyt. dosyć ostro czyli dalekowschodnio) doprawione dawały specyficzny i oryginalny smak.
Osobiście specjalnie nie podchodziły mi smakowo, jednak wszystko, to rzecz gustu;-)
Kilkakrotnie robiłem z nich zupkę... palce lizać:-)))
Żadnej goryczy nie wyczułem, może dlatego, że zawsze do zupki daję owocniki młodziutkie?
Parafrazując pewne określenie, które zapewne znasz to Twój łycznik ma rozmiar.... knyszynski:-) ladnie urósł, a skoro jak piszesz zupka smaczna to przy najblizszej okazji wypróbuję:-)
Jaki tam "knyszyński", raczej "supraślski/supraski" bo bazuje na Puszczy Supraskiej, która to wchodzi w skład Puszczy Knyszyńskiej.
Knyszyn to kawałek ode mnie a Supraśl tuż pod bokiem i bardziej mi bliski.
PS: porobiło się u mnie teraz z tym nazewnictwem, że już sam nie wiem którą formę stosować???
Supraśl (miejscowość) to jest "ta" czyli rodzaj żeński ale od wieków na to nie zwracano uwagi i mówiło się np: "jadę do Supraśla" a jednak należałoby "jadę do Supraśli". Puszcza Supraska, a taka nazwa obowiązuje (widniała zawsze na mapach), też powinna być zgodnie z obecnym trendem przemianowana na Puszczę Supraślską bo to poniekąd "ona" przecie, a nie "on"?? Ulice dawniej nazywały się; Supraska, a teraz juz nowym nadają nazwy Supraślskiej. Komu to przeszkadzało, język można sobie teraz połamać na tej poprawnej polszczyźnie:-))
Najprościej i najtrafniej powinna się nazywać Puszcza Grycyńska :)
otóż to:-))))