Tak, ale w to rozwidlenie to ktoś ją włożył :)
Chyba tak, niemożliwe, aby szyszka spadając nie odbiła się od gałęzi.
To tak zwana kuźnia dzięcioła, który wkłada szyszki w rozwidlenia aby móc swobodnie pozyskiwać ich nasiona.
Super! Czyli to prawda, że ktoś ją włożył :)
Ależ całkowicie możliwe, by szyszka spadając nie odbiła się od gałęzi, tylko w takim miejscu utkwiła. Osobiście widziałam to z orzechem i z różnymi owocami, piłeczka od tenisa też się zdarzyła (dzieci). Co jest niemożliwe, to żeby na takiej świeżej, prosto z drzewa spadłej szyszce jakieś grzyby wyrosły. Czyli ta szyszka musiała wcześniej leżeć na ziemi i porastać grzybnią. Czyli ktoś lub coś ją musiało z tej ziemi podnieść. Czyli jeśli nie przeszła tamtędy jakaś trąba powietrzna, to zrobiło to jakieś zwierzę, może człowiek, może dzięcioł, może sójka, bo nie tylko dzięcioł tak robi, może inny ptak lub ssak.