Dobra, ale jaki to mleczaj? Można go wykorzystać kulinarnie czy raczej aby się pozbyć wroga?
Mleczajem teściowej nie zabijesz, choć niektórymi być może uda się ją przepędzić, żeby się więcej na obiad nie wpraszała;)
A tak poważnie, to z mleczajami trochę podobnie jak z gołąbkami, tylko odrobinę trudniej, czyli jak smak łagodny to jadalne, a jak coś piecze w język, to już jeść nie należy, z tym że trudność polega na tym, że w gołąbkach wystarczy raz spróbować i wiadomo, a w mleczajach mleczko może mieć inny smak niż miąższ, czyli dla pewności trzeba dokładniej próbować. Nigdy nie próbowałam innych niż te z pomarańczowym sokiem, a i tutejszy atlas innych nie poleca, przeczytaj sobie całość na stronie poświęconej mleczajom zbiorczo, poniżej listy gatunków masz tekst do całego rodzaju. A potem dopiero przejrzyj sobie gatunki i zobacz, że dokładne ich oznaczanie to nie zabawa dla byle laika, ja się nie podejmuję.
Mleczaj to, skoro ma mleczko. Ale z białym to raczej niejadalny. Na pewno nie z tych smakowitych z pomarańczowym mlekiem. Jakiś czas temu próbowałem zjeść mleczaja leszczynowego- gorzki jak cholera. Więc albo zrób próbę smakową (nie polecam) albo pozbądź się tych grzybów.
dziękuję za szczegółowe wyjaśnienia - to bardzo pomaga:-)
Pod jakim dokładnie drzewem grzyby te rosły?