



Mąż natrafił na takie maluszki rosnące w okolicach Bukowna, na skraju piaszczystej przecinki pomiędzy pasmami lasów (głównie sosny, ale były i liściaste partie). Nie śmieliśmy wyrywać, bo tylko tyle ich było, więc nie wiadomo, co pod kapeluszem i jaki trzonek, ale te kapelutki takie jakby jak dobrze stężała galaretka? Choć nie do końca ten efekt. Co to może być?
Prawdopodobnie łuskwiak szafranowoczerwony.
Dzięki za podpowiedź! :)