Tak podblaszek
Dziękuję:-)
Oto przykład rewelacyjnej roli edukacyjnej bio-forum, do niedawna miałam tylko mgliste pojęcie o tym gatunku, tzn. że istnieje takowy i nic więcej, a po lekturze wątków Mirka i Ani, od zeszłego tygodnia do dziś rano znalazłam własne trzy stanowiska, jedno potwierdzone już w tym wątku, a pozostałe dwa na razie wstępnie oznaczone przeze mnie:-)
Zarówno Park w Poznaniu (wątek tutejszy), jak i w Gnieźnie ma stanowisko kępkowca, las czerniejewski także ma stanowisko tego grzybka:-) Teraz pokusa wielka, by kolejne znalezione tam grzybki skonsumować, bo ponoć smaczne są:-)))
Z konsumpcją to Basiu uważaj!
Ja napisałem tylko, że jadłem tego znalezionego przeze mnie i był faktycznie smaczny.
Przyjemny grzybowy aromat:-)
Jak pewnie juz zorientowałaś się to identyfikacja jest trudna a nie wszystkie ponoć są jadalne. No ale z Lyophyllum connatum go nie pomylisz, bo ponoć ten jest niejadalny, chociaż i tu opinie są różne?
Co do innych to sprawa trochę wikła się bo z tego co widzę tych gatunków jest znacznie więcej niż się spodziewałem a informacje co do ich jadalności dość skąpe.
Racz tylko spojrzeć na moje wątki:
Różnorodność przeogromna bo nie wszystkie miałem czas wrzucić na forum.
Ostatnio znalazłęm zupełnie inne które też podejrzewam, że mogą należeć do powyższego rodzaju:
No i oczywiście strasznie cieszę się, że nasze " ględzenie" w czymś Ci pomogło:-))
Dziękuję, Mirku, za troskę:-))) Na pewno nie będę pochopnie próbować nowych gatunków, zanim je dobrze poznam, szczególnie w aspekcie, z jakimi trującymi gatunkami można je pomylić:-) A co do "ględzenia" - dzielenie się wiedzą i doświadczeniami nie nazywałabym "ględzeniem":-)
Pozdrawiam:-)
Ewald Gerhardt podaje w swoim atlasie*, że Lyophyllum connatum jest jadalny, lecz obecnie jego spożywanie nie jest zalecane, bo wykryto w nim substancję o działaniu mutagennym.
* Ewald Gerhardt "Grzyby. Wielki ilustrowany przewodnik"
Otóż to!
Miałem zamiar go spróbować, oczywiście z ciekawości bo u mnie występuje zazwyczaj gdy innych sprawdzonych już nie brakuje ale też ta wiadomość do mnie dotarła więc dałem mu spokój:-)
Mój hurra-optymizm wyrażony powyżej okrzykami entuzjamu przygasł nieco, jak przyszło do namyślania się, z jakim to gatunkiem mam tu do czynienia. Po przeczytaniu całego wątku [bf#377988] mam podobny dylemat, jak Ania Hreczka, Lyophyllum fumosum czy Lyophyllum decastes. I co tu zrobić, jak zgłosić?
Z takimi stosunkowo małymi kapeluszami - typowałabym - L. fumosum.
Zatem tak zgłoszę:-)
A teraz trochę na wesoło, oto mój "warsztat" ma strychu, gdzie robię fotografie "studyjne", wysypy i takie tam;-):-)
Właśnie miałam dwa kępkowce na tapecie i już nie pamiętam co w pudełku po herbacie Lipton, mojej ulubionej, z której parzę co rano dwie herbaty z jednej saszetki i robię bawarkę:-) A pudełka znakomicie się nadają na większe eksykaty:-)
Pudełka po ptasim mleczku też są znakomite na przynoszenie grzybków z terenu:-)
A pudło po pizzy świetnie służy do robienia wysypów na podłożonych kartkach białego papieru, pod warunkiem rozdzielenia grzybków i przegrodzenia grzybków, żeby nie sypały na siebie:-)