Idziemy dalej. Teraz opuściliśmy Soboniową Drogę i weszliśmy w zabudowania Kamionki Dużej. Na mapie firmy Compass trasa tego odcinka jest oznaczona kolorem zielnym. Najwięcej czasu spędzimy na początku, czyli u źródeł Zmornicy zwanej też Włosieńką.
Jesteśmy na początku lewego, bocznego dopływu rzeki. Ta okolica w porównaniu do 2008 roku, kiedy byliśmy tutaj ostatnio została ucywilizowana.
Najciekawsze widoki w tej okolicy czekają na turystę na grzędzie rozdzielającej oba ramiona rzeki. Aby tam dojść trzeba teraz przejść po skłębionych jeżynach - Rubus sp. sp.
Równie głęboka dolina znajdująca się po lewej stronie pełni funkcję lokalnego wysypiska śmieci oraz zdecydowanie przyszłego stanowiska archeologicznego.
Za chwilę zajmiemy się nią bliżej. Teraz obejrzyjmy buka zwyczajnego - Fagus sylvatica na którym rozwinęła się czarcia miotła.
Wracamy do lewego ramienia Zmornicy. Tutaj rodzi się specyficzna skała zwana martwicą gałązkowo-liściową. Po zamianie doliny w wysypisko śmieci nazwałem ją oponowo-tapczanową. Teraz jej skład został wzbogacony o ten okaz konchiologiczny. Opony też tam są.
Zerkamy ponownie w głąb prawego ramienia Zmornicy. Zauważmy, że sporą część grzędy na której się znajdujemy stanowi less.
Zwróciłem tutaj jeszcze uwagę na rosnące na krawędzi turzyce - Carex sp. sp. w towarzystwie szczawiku zajęczego - Oxalis acetosella.
Aby wykonać to zdjęcie musiałem się położyć na ziemi. Byłem asekurowany w ten sposób, że ktoś usiadł na moich nogach.
Opuszczamy zdecydowanie tę okolicę. Oto przebudowane źródło lewego ramienia Zmornicy w całej okazałości.
Jesteśmy już w obrębie zabudowy Kamionki Dużej na drodze łączącej Kwaczałę z Płazą. Ta ruina nie zmieniła się znacznie od 2008 roku.
Tuż przy końcu tego odcinka trasy mijamy zagajnik z wierzby iwy - Salix caprea.
Takie kopce wznoszono na granicach dóbr. Kolejny z nich zobaczymy w następnym odcinku.
Zauważyłem wycięte inicjały na korze buka (na zdj. z czarcią miotłą). Wzruszyło mnie to, bo dzieciństwo spędziłem na Pomorzu Zachodnim, gdzie istniał podobny zwyczaj wycinania scyzorykiem napisów i różnych symboli, np. serc przebitych strzałą, zwłaszcza na gładkiej korze buków. Tu gdzie teraz mieszkam (woj. łódzkie)- tego nie widzę, może dlatego, że buków tu niewiele.
W tutejszych lasach inicjałów, a nawet większych napisów jest sporo. Na szczęście jest to czynione w taki sposób, ze drzewom to "lotto".